sobota, 13 października 2012

Coś tam "działam" - podusie

Dawno nic nie pokazywałam.
Czas wakacji nie bardzo służy takim "działaniom" robótkowym. Tym bardziej, kiedy gdzieś się wyjeżdża.
Nie lubię robić "na siłę" ... tak, żeby koniecznie mieć coś do pokazania na blogu.

Podczas wizyty u cioci w Krakowie lubię odwiedzać fajnego lumpa, w którym mogę kupić fajne tekstylia do domu za całe 14 zł/ kg :). Wśród moich ostatnich zakupów znalazły się tak zwykłe dwie poszewki na poduszki w kolorze ecru z płótna lnianego. Nic specjalnego, pomyślałam sobie, jednak kupiłam, bo przecież jakoś można je "ustroić".












Muszę teraz przypilnować, że Pepa nie "zbezcześciła" tych poduszek, jak tej mojej ulubionej różanej :).


czwartek, 28 czerwca 2012

Czas przedwakacyjnych pożegnań i podziękowań

Czas wakacji przyszedł. Dzieci na dwa miesiące zakończyły kolejny rok edukacji. Nie ma się co oszukiwać. Nasze dzieci jednych nauczycieli pożegnają z ulgą, a za drugim na pewno na którymś tam etapie zatęsknią.
Moja Tosia trafiła na wspaniałe babeczki :). 
W ramach podziękowań dla pań nauczycielek, czy instruktorek przygotowałam małe upominki.

Podkładeczki pod filiżanki w kolorze białym i ecru.












































































I jeszcze mój debiutancki "słodki bukiet".

Zachwycały mnie zawsze bukiety Ewy z "Zakątka dzieciątek". Jej pomysły. Stąd chyba próba takiego bukietu :).











































środa, 27 czerwca 2012

Niecałe 100g jedwabiu

Ciocia chciała koniecznie z jedwabiu. Ja tak szlachetnych przędzy nigdy nie kupowałam. Podałam link do sklepu netowego, a ciocia wybrała coś co się zwie "Taipur Silk Fino". Przyszło do mnie pocztą. Spodziewałam się większej koperty. Otworzyłam i ujrzałam dwa moteczki czegoś takiego lichego. Lichego, bo cienkiego i małe. No to pięknie ... sobie pomyślałam. Wtopiła ciotka kasę (bo to jest dość drogie) w jakieś dwa motki kordonka.
No nic. Może coś wyjdzie ... sobie pomyślałam.
Wybrałam dość nieskomplikowany ażurek, żeby nie zabrakło, żeby w ogóle coś udziergać.




Robiłam to bez przekonania, że kiedyś to będzie ładne. To co "wychodziło z drutów", wyglądało jak słabo "udziana", wyżęta szmata. Robiłam dalej, bo przecież się upierze, a potem zablokuje i a nuż nie będzie tak źle. 


Bałam się, że zabraknie, a tu jeszcze odrobina została. Nie zrobiłam z całości, bo i szal wyszedł długi ok. 240 cm długości / 28 cm szerokości. Ciocia niewysoka, to żeby się nie wlókł to się ta delikatną przędzą fajnie omota :).




Szal wyszedł nawet, nawet. No mnie się podoba. I te 100% jedwabiu. Delikatny w dotyku. Jakby go tak zmiąć w kulkę to się w dwóch dłoniach zmieści.




wtorek, 8 maja 2012

Była pierwsza, jest i druga

Zanim jeszcze udziergałam pierwszą chustą chustę, robiłam jakieś tam, mało owocne podejścia do ażurowej chusty. To spoglądanie w schemat i ciągłe pomyłki zniechęciły mnie porządnie.
Az pewnego razu zgłosiła się do mnie Olimpia. Chciała zrobić chustę na drutach ... Gail konkretnie i poprosiła o pomoc. Ja miałam pomóc mając blade raczej pojęcie o tym. Przez to, że Ola chciała taką chustę powstała u mnie ta pierwsza zielona z poprzedniego posta.

Ola napisała:


Piękna chusta cudeńko
oj marzy mi sie taka chusta
mama będzie zadowolona z chusty


  1. dobra, dawaj tą swoją pomarańczową włóczkę ... zrobię Ci :)


    No i zrobiłam.
     Oczywiście trochę, a nawet nie trochę to trwało i nie obyło się bez pomyłek, klnięcia na czym świat stoi, ale jest. 
    Wykonana na tradycyjnych długich drutach, bo ja taki dziwak jestem, że na żyłkowych, to jakoś nie bardzo umiem, a co za tym idzie miałam co dźwigać podczas dłubania.







































































    I to by było na tyle. Pozdrawiam :).

piątek, 30 marca 2012

Pierwsza chusta

Postanowiłam spróbować swoich sił w dzierganiu ażurów.
Dawno temu robiłam na drutach, ale nic o tak skomplikowanych wzorach.  Przeglądałam schematy dostępne w sieci i jedyne czego byłam pewna, to to, że kółko "O" to narzut, który daje "dziurkę" w dzianinie.
Najpierw podpytałam Trilli, bo ona w te klocki dobra jest, potem troszkę poczytałam, pooglądałam i wzięłam się za chustę Gail.
To była droga przez mękę, ale zaparłam się i dzierganie sprawiało mi przyjemność. Oczywiście nie wtedy jak trzeba było pruć.
Tak więc metodą prób i błędów powstała chusta w kolorze zielonym dla mojej mamy.

Wyszła baaaaardzo duża, ale delikatna i cieniutka.

















































wtorek, 13 marca 2012

Bawełną na lnie "malowane"

Pomysł na taki obrazek przyszedł mi do głowy, kiedy zobaczyłam w Lidlu podobrazia. Podobrazie przeciągnęłam taką perlistą farba akrylową (też z Lidla). Wykorzystałam papier do transferu. Wydruki przeniosłam na lniane arkusze. Ulubiona koronka klockowa, kilka kwiatuszków wydzierganych na szydełku i gotowe.



Na zdjęciach moja Antonina :). Młodsza niż obecnie.

















sobota, 3 marca 2012

Chustecznik i mini toaletka

Chustecznik doczekał się finału.










































































Mini toaletka też dokończona. Były przeboje, bo wykonana dość licho, tzn. te kołeczki na której mocowane jest lusterko uległy zniszczeniu :). Nareperowałam :). Ale, że to niby staroć, to pęknięte z deka lusterko (pękło podczas reperacji) też jakoś mi szczególnie nie przeszkadza. Będzie dobra na przechowywanie kolczyków.

Zaprezentowałam na niej śliczną bransoletkę zakupioną jakiś czas temu u Medusy.







































było ...

Related Posts with Thumbnails