Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na drutach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na drutach. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 stycznia 2013

Dziergadła okołoświąteczne

A te dziergadła, to kolejna chusta - tym razem moja wersja chusty Vlad i czapa dla Tosi.
Chusta wyszła ... no wyszła, a że wyszła spod moich drutów, to nie wypada się chwalić, ale ładnie wyszła :). Taka pajęczynka. Lubię robić z cienkich przędzy. I lubię jak ta dzianina jest już po blokowaniu. Wtedy widać co się zrobiło.
Kolor "najprawdziwiej" wyszedł na ostatnim foto chusty, które zrobiłam przy blokowaniu. Takie beżyki z delikatną żółcią. Ciepłe kolory.





















I na dokładkę czapa ciepła z merynosa dla Antoniny. Taka na głowę i na poliki :). 














Czapa sprawdza się :). Otula, zabezpiecza, nic nie wwiewa :).


I to na tyle tym razem. Pozdrawiam :).


Pozdrawiam :)


piątek, 2 listopada 2012

Szyjogrzej dla Tosi

Znalazłam w domu motek dawno zakupionej włóczki Himalaya Padisah. Bardzo lubie robić z tej przędzy. Nie jest zbyt wydajna, więc musiałam zrobić coś niedużego.
Udziergałam na Antoniny golfik szyjogrzej.









Z resztki włóczki i drewnianych koralików powstała broszka.




















































Pozdrawiam :)


poniedziałek, 29 października 2012

Ocieplanie potrzebne, bo nigdy nic nie wiadomo

No i masz ! Zima ... na śląsku jest. Nie wiem jak w innych częściach Polski. Jak dla mnie to za wcześnie. I tak jakoś nie pasuje mi ten śnieg do palety kolorów jesiennych liści.


Miałam na drutach właśnie komin ocieplacz na szyję, kiedy zaczęło śnieżyć. W planach była też czapka.

Wzorowałam się wyrobem z TEGO bloga. Pani, która go prowadzi ro prawdziwy mistrz dzianiny :).


Na tym foto ja ... czyli "matka boska wełnowska", bo minę mam cierpiętniczą :). Nie lubię robić za manekina ;).

























Przędza bardzo fajna, bo aż 70% to wełna z merynosów.



























Pozdrawiam ciepło i życzę jeszcze wielu słonecznie kolorowych jesiennych dni.

niedziela, 21 października 2012

Na głowę - przygotowania do chłodów

Jakiś czas temu udało mi się kupić w lumpie trzy moteczki po 5 dag granatowej wełny ... 100% merino wool. Po "całe" 3 zł za motek :). "Nić wełny" dość gruba, bo 5dag/ 51m. Na luźny beret za gruba, więc zrobiłam czapkę w stylu czapki poppy. Z racji grubości wełny musiałam nanieść pewne poprawki do opisu.





































A na czas przejściowy udziergałam cienki delikatny berecik- placek z resztki włóczki jaka mi została z szala Dragonfly Wings. W prosty ścieg słupkowy wplotłam szklane koraliki.






Pozdrawiam :)

środa, 17 października 2012

Szal Dragonfly Wings

Jest jesiennie, więc fajnie jest coś na drutach zdziałać, a że nawet polubiłam robić "druciane" ażury, to zrobiłam taki szal. Nazywa się Dragonfly Wings ... czyli coś jakby "skrzydła ważki :).
W sieci dostępny jest "przepis" wykonania w języku angielskim. Poza tym większość "przepisu" to opis ... rząd po rzędzie, a nie schemat (tylko wykończenie ma schemat). A więc metodą prób i błędów powstał szal, który po zblokowaniu faktycznie zrobił się delikatny i przeźroczysty jak skrzydła ważki. Tylko ... źle zakończyłam robotę, tzn. powinnam zakończyć luźniej i na grubszych drutach, wtedy zęby byłaby dłuższe i okazalsze.































































































Prezentuje się tak. Poprawiać, dla zwiększenia "zazębienia" nie będę, ale zapamiętam, że trzeba inaczej.

Pozdrawiam :)

środa, 27 czerwca 2012

Niecałe 100g jedwabiu

Ciocia chciała koniecznie z jedwabiu. Ja tak szlachetnych przędzy nigdy nie kupowałam. Podałam link do sklepu netowego, a ciocia wybrała coś co się zwie "Taipur Silk Fino". Przyszło do mnie pocztą. Spodziewałam się większej koperty. Otworzyłam i ujrzałam dwa moteczki czegoś takiego lichego. Lichego, bo cienkiego i małe. No to pięknie ... sobie pomyślałam. Wtopiła ciotka kasę (bo to jest dość drogie) w jakieś dwa motki kordonka.
No nic. Może coś wyjdzie ... sobie pomyślałam.
Wybrałam dość nieskomplikowany ażurek, żeby nie zabrakło, żeby w ogóle coś udziergać.




Robiłam to bez przekonania, że kiedyś to będzie ładne. To co "wychodziło z drutów", wyglądało jak słabo "udziana", wyżęta szmata. Robiłam dalej, bo przecież się upierze, a potem zablokuje i a nuż nie będzie tak źle. 


Bałam się, że zabraknie, a tu jeszcze odrobina została. Nie zrobiłam z całości, bo i szal wyszedł długi ok. 240 cm długości / 28 cm szerokości. Ciocia niewysoka, to żeby się nie wlókł to się ta delikatną przędzą fajnie omota :).




Szal wyszedł nawet, nawet. No mnie się podoba. I te 100% jedwabiu. Delikatny w dotyku. Jakby go tak zmiąć w kulkę to się w dwóch dłoniach zmieści.




wtorek, 8 maja 2012

Była pierwsza, jest i druga

Zanim jeszcze udziergałam pierwszą chustą chustę, robiłam jakieś tam, mało owocne podejścia do ażurowej chusty. To spoglądanie w schemat i ciągłe pomyłki zniechęciły mnie porządnie.
Az pewnego razu zgłosiła się do mnie Olimpia. Chciała zrobić chustę na drutach ... Gail konkretnie i poprosiła o pomoc. Ja miałam pomóc mając blade raczej pojęcie o tym. Przez to, że Ola chciała taką chustę powstała u mnie ta pierwsza zielona z poprzedniego posta.

Ola napisała:


Piękna chusta cudeńko
oj marzy mi sie taka chusta
mama będzie zadowolona z chusty


  1. dobra, dawaj tą swoją pomarańczową włóczkę ... zrobię Ci :)


    No i zrobiłam.
     Oczywiście trochę, a nawet nie trochę to trwało i nie obyło się bez pomyłek, klnięcia na czym świat stoi, ale jest. 
    Wykonana na tradycyjnych długich drutach, bo ja taki dziwak jestem, że na żyłkowych, to jakoś nie bardzo umiem, a co za tym idzie miałam co dźwigać podczas dłubania.







































































    I to by było na tyle. Pozdrawiam :).

piątek, 30 marca 2012

Pierwsza chusta

Postanowiłam spróbować swoich sił w dzierganiu ażurów.
Dawno temu robiłam na drutach, ale nic o tak skomplikowanych wzorach.  Przeglądałam schematy dostępne w sieci i jedyne czego byłam pewna, to to, że kółko "O" to narzut, który daje "dziurkę" w dzianinie.
Najpierw podpytałam Trilli, bo ona w te klocki dobra jest, potem troszkę poczytałam, pooglądałam i wzięłam się za chustę Gail.
To była droga przez mękę, ale zaparłam się i dzierganie sprawiało mi przyjemność. Oczywiście nie wtedy jak trzeba było pruć.
Tak więc metodą prób i błędów powstała chusta w kolorze zielonym dla mojej mamy.

Wyszła baaaaardzo duża, ale delikatna i cieniutka.

















































było ...

Related Posts with Thumbnails