Stał u mnie dość długo ... musiał nabrać mocy przed liftingiem. Dziś Olimpka zabrała gotowy "produkt" do domu.
Jak już miałam w planach dekupażować szkło, to od ręki zaczęłam smarować butlę, którą przyniosła mi kiedyś sąsiadka. Przyniosła, bo widziała u mnie już jedną taką ozdobioną. Więc "piekąc" pieczeń w postaci Olimpkowego słoika "upiekłam" butlę różaną dla sąsiadki.
Foty nie bardzo mi wyszły, bo przedmioty znacznie ładniejsze na żywo. No jak już pisałam nie raz. Fotografa ze mnie nie będzie. Marzy mi się taki extra dobry ... łatwy w obsłudze aparat. Pomarzyć nie zaszkodzi.
Przygotowane kolejne przedmioty. Wzięło mnie na malowanie. Nie ma to jak ukizdrać sobie łapy w interiorach, farbach i lakierach.
Pozdrawiam








