
Pisałam już, że dekupażuję pod kątem swojego mieszkania. Pisałam też, że są to moje pierwsze podrygi w tej materii.
Postanowiłam zobaczyć jak to jest z tym crackle jednoskładnikowym. O Boziu, jak mi sie narobiło na tym wieszaku,jak mi się napaprało i w ogóle. Ale szkoda mi było czasu na skrobanie i zaczynanie wszystkiego od nowa. Postanowiłam, że niedociągnięcia z "crackowania" pozaklejam motywem.
W rezultacie wyszło takie coś. Spękania baaaardzo widoczne :))). Wieszak nowy, ale wygląda jak wiekowy :))).
Polubiłam go i na pewno będzie wisiał na ścianie w mieszkaniu w jakiejś kompozycji dekupażowej. Tymczasem pokazuję takie robocze zdjęcie.